Siedzieli jeszcze chwilkę


„Siedzieli jeszcze chwilkę, patrząc jak Buck i Shaw krzątają się koło wielkiego auta, stojącego na podwórku przed domem. Gryzelda przysiadła na schodkach ganku i także na nich patrzała. Miłej Jill wciąż nie było widać.
— Trzeba nam będzie jak najwięcej rąk do pracy, kiedy już zwiążemy tego albinosa i przytaskamy go do domu — powiedział Tay Tay. — Chyba zapędzę do kopania i Miłą Jill, i Gryzeldę. Szkoda, że nie ma Rozamundy. Ta byłaby wielką pomocą. Myślisz, że udałoby ci się wpaść tu za parę dni i pokopać trochę z nami, Pluto Bardzo byś nam się przydał, gdybyś
także wziął się do łopaty. Nie potrafię powiedzieć, jaki bym ci był za to wdzięczny.
— Kiedy ja muszę jechać do swoich wyborców — odparł Pluto potrząsając głową. — Inni kandydaci na szeryfa dzień i noc się uwijają. W każdej wolnej chwili muszę ganiać za wyborcami. To dziwaczni ludzie, Tay Tay. Obieca ci taki, że będzie na ciebie głosował, a zanim się obejrzysz, już obiecuje to samo następnemu. Nie mogę przepaść w tych wyborach. Nie miałbym wtedy z czego żyć. Nie wolno mi stracić takiej dobrej posady, jeżeli nie mam czego innego, żeby się jakoś utrzymać.
— Ilu jest wystawionych przeciwko tobie
— Na szeryfa
— Właśnie.
— Dziś rano słyszałem, że już jedenastu stanęło do wyścigu, a wieczorem pewnie jeszcze kilku przybędzie. Ale właściwych kandydatów jest niewielu; reszta to ci, co zbierają dla nich głosy i liczą, że sami zostaną zastępcami. Teraz jak tylko człowiek pojedzie do wyborcy i poprosi, żeby na niego głosował, tamten zaraz dostaje kręćka i ani się połapiesz, jak już sam kandyduje na jakiś urząd. Jeżeli warunki nie poprawią się przed jesienią, będzie tylu kandydatów na okręgowe urzędy, że nie zostanie ani jeden zwyczajny wyborca.“(14)

<<<< Nazajutrz nadeszła zwięzła | gałem teraz ilustrację >>>>