W kształcie cylindrowych concertin
„W kształcie cylindrowych concertin wisiały gęściejszym rzędem na luźnym sznurze, ozdabiając wejście do budynku, zwanego pompatycznie przez Schomberga halą koncertową." Zgnębiony do ostateczności Heyst wszedł tam po trzech schodkach...
„Ogłuszający hałas panował w tym niewielkim budynku podobnym do stodoły, zbudowanej w pewnej wysokości nad ziemią, ze sprowadzonych desek sosnowych. Hałas ten sprawiała orkiestra piszcząc, skomląc, skrzecząc i kwicząc jakąś rześką melodię, podczas gdy fortepian, nad którym znęcała się kanciasta niewiasta o czerwonej twarzy i złośliwie wykrojonych nozdrzach, bryzgał twardymi jak grad dźwiękami sypiącymi się przez burzę zawodzących smyczków. Niewielką estradę zapełniały białe muślinowe suknie i purpurowe szarfy spływające ukośnie z bark; nagie ramiona rzępoliły bez wytchnienia. Orkiestrą dyrygował Zangiacomo... Gorąco panowało straszliwe. Ze trzydzieści osób siedziało przy małych stolikach, popijając różne trunki. Heyst, wprost przygnieciony ogromem hałasu, osunął się na krzesło. W szybkim rytmie nagich ramion, w różnorodnym przenikliwym zgiełku strun, w wyciętych sukniach, prostackich twarzach i w kamiennym wzroku muzykantek była jakaś brutalna podnieta, coś okrutnego, zmysłowego i odrażającego.“(2)